Kategorie: Wszystkie | Książka
RSS
piątek, 15 czerwca 2012

Teściowa podrzuciła mi ksiażkę, która jej sie spodobała. Tylko zakazała mi czytać kosztem mojego snu :) Cóż, czasem jestem niegrzeczna. Mąż wyjechał na delegacje, dzieci odprawilam do łozek i na kilka godzin utonęłam w tej ksiazce, bo jest niesmowicie wciagajaca.

Opowiada o historii rodziny Crawfordów z Wharton Park w Anglii. Częśc historii dzieje się wspólcześnie, część tuz przed i w czasie wojny swiatowej, a takze kilka lat potem. Akcja głownie toczy się w Wharton Park, ale istotny jest tu wątek tajlandzki

Jesli chodzi o samą opiwieśc, to wątek historyczny znacznie bardziej mi sie spodobał. Poprowadzony zostal skladnie i klarownie, natomiast częśc wspólczesna była taka sobie. Za duzo w niej było rodzinnych sekretów i nagłych zwrotow akcji. Poza tym momentami pojawialy się w niej znielubione przez mnie harlequinowskie kwestie typu "dopiero teraz zauwazyła jakie mial piekne oczy/jakie zwinne mial ciało" ;) Niemniej bylo to lepsze niz niektóre powieści obyczajowe, które brzmia jak zadanie domowe na kursie dla początkujacych pisarzy - ale o takiej napisze wkrótce ;)

Generalnie polecam tę książkę, bo jest zgrabnie napisana, autorka prowadzi czytelnika przez meandry ludzkich uczuć i myśli. Przyjemna rozrywka :)

*Lucinda Riley "Dom orchidei"

wtorek, 12 czerwca 2012

Moja prywatna odpwowiedzią na EURO 2012 jest pogrążenie sie w lekturze. Poniewaz wieczorami towarzystwo meża odpada, przynajmniej do czasu aż skończy się to wariactwo, to czytam. W piątek, na dobry początek pożyczyłam sobie kryminał Henninga Mankella. Jest to pierwsza książka tego autora, jaką przeczytałam.

Komisarz Wallander, nieco melancholihjny glina, prowadzi śledztwo w sprawie dwóch ciał, które przydryfowały do Ystad w czerwonym pontonie. Mężczyźni byli martwi, a jak ustalono przed śmiercią byli torturowani. Z czasem ustalono takze, że przypłynęli z jednej z republik nadbałtyckich. Komisarz Wallander wkrótce przekonuje sie, ze slfdztwo dotyczy nie tylko zwłok, ale wydarzeń, które miały miejsce na Łotwie, gdzie wyjeżdża na prośbe łotewskiej policji, by im pomóc.

Ksiązka jest napisana bardzo przystepnie, wciągajaca, ale nie pochłaniajaca bez reszty. Sam Wallander, jako ze miałam z nim stycznosć po raz pierwszy zdobył moja sympatię. Tylko że... Ja sie wychowałam na kryminałach Agathy Christie i Arthura Conan Doyle'a i brakowało mi dedukcji. Wallander na poszczególne tropy wpada w wyniku zwykłej policyjnej roboty. Potem musi sobie radzić bez policyjnych srodków, ale nadal nie ma w nim tej bystrosci, jaka cechowali sie Sherlock Holmes czy Herkules Poirot. Ba, nawet major Kamieńska u Maryniny sprawia wrażenie bystrzejszej niz Wallander. I mysle, ze to jest wyłacznie kwestia mojego gustu i upodobań a nie mankamentów ksiazki, ale jakos nie czuje potrzeby, by zapoznać sie z innymi książkami Mankella. Bo nie rozumiem wspólczesnych kryminałów ;)

 

*Henning Mankell "Psy z Rygi"