Kategorie: Wszystkie | Książka
RSS
wtorek, 21 maja 2013

Zainspirowana wpisem Zakurzonej, postanowiłam wrócić do Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Kiedyś, w latach nastoletnich zaczytywałam się jej wierszami, głównie a sprawa mojej przyjaciółki z liceum, która mnie w poezję wciągała. Niedawno znalazłam tomik wierszy, takie mini wydanie, które moja przyjaciółka A. pięknie obłożyła w liliowy papier i wypisała piórem inicjały poetki :)

Lata temu przeczytałam "Marię i Magdalenę" Magdaleny Samozwaniec i stwierdziłam, ze najwyższa pora przeczytać tez "Zalotnicę..."

Jak na biografię czyta się tę książkę rewelacyjnie, pewnie dlatego, ze siostra poetki tez była mocno utalentowana. Zycie obie córki Wojciecha Kossaka miały niezwykłe, choć nie pozbawione mieszczańskiej troski o to by "złapać męża". Dlatego Lilka wychodzi za maż, gdy tylko trafia się odpowiedni kandydat. Nie kocha go, ale przynajmniej nikt nie nazwie jej stara panną. 

Ale poza tym wiele jest w tej książce poezji, wierszy nie publikowanych i takich, które nie trafiły do żadnego tomiku. Wiersze uzupełniają opis życia poetki, bo przecież jej twórczość nie jest oderwana od jej życia, tak naprawdę wiersze odzwierciedlają wszystko, co się w jej życiu dzieje, aż do tych ostatnich, najsmutniejszych, gdy w czasie wojny już jest schorowana i do tego z dala od kraju i rodziny.

Bo najważniejszym, co dla mnie z tej książki wynika jest to, ze Lilka zawsze szukała miłości mężczyzny, miłości szczęśliwej, ale tak naprawdę nigdy z żadnym rodziny nie założyła. Rodziną dla niej zawsze pozostali Tatko, Mamidło, Madzia i brat Jerzy.

Jedno, co mi się jeszcze rzuciło w tej książce, to jakaś taka duma autorki (M. Samozwaniec), ze ich rodzina nigdy nie była tak zupełnie normalna. Wszyscy, z wyjątkiem może Mamy, byli artystami i raczej w artystycznym środowisku się obracali, dlatego pierwszy mąż Lilki nie znalazł w ich oczach uznania, bo ani artystą nie był, ani nawet do żadnych artystycznych umiejętności nie aspirował. Jak to określiła autorka "on by Lilce nieba przychylił, ale takiego mieszczańskiego nieba".

*Magdalena Samozwaniec "Zalotnica niebieska"