Kategorie: Wszystkie | Książka
RSS
czwartek, 08 stycznia 2015

Nigdy nie mam dość książek i sytuacja, że mam 3-4 rozpoczęte nie jest nadzwyczajną. Staram się szukać dobrej literatury, takiej do posmakowania, ale czasem po prostu chce nasycić głód czytania i przysłowiowo "połknąć" jakąś książkę w dwa wieczory. Moja starsza córka wciąż jest pod wrażeniem, jak wzięłam od niej w grudniu dość grubą 4 część "Baśnioboru" (ona już była za połową z czytaniem) i przeczytałam zanim ona skończyła własnie w dwa wieczory.


Wczoraj skończyłam powieść Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk "Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy". Po pierwszych rozdziałach już wiedziałam, ze to będzie książka do połknięcia :) Seria liczy jeszcze dwa tomy, ale teraz czas na odpoczynek.

Mogę się znowu podelektować "Life after life" Kate Atkinson, która podjęłam się przeczytać po angielsku i już 2/3 za mną. Książka jest bardzo ciekawa i prezentuje życie głównej bohaterki w różnych odsłonach, przy czym Ursula wciąż umiera i rodzi się na nowo. Książka pięknie pokazuje jak drobne zdarzenia, pewne decyzje mogą spowodować, ze nasze życie potoczy się zgoła inaczej niż gdyby się to nie zdarzyło lub podjęlibyśmy inna decyzję. Przy czym niektóre postacie czy ich wypowiedzi bywają zabawne i sarkastyczne. Lubie książki z poczuciem humoru :)

środa, 17 września 2014

Polecam zainteresowanie się tematem :) Proszę link:

Konkurs - Tramwaj nr 4

12:13, ange761
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 lutego 2014

Kupiłam tę książkę w markecie na L., bo akurat była w przyjaznej cenie, a ja kojarzyłam, że została nagrodzona Nike.

Potem natrafiłam na jakieś recenzje, z których jasno wynikało, ze autorki już by nigdy nie chciały wrócić do tej książki, bo jest taka mroczna. Nie przepadam za mrocznymi książkami ale zaryzykowałam.

 

Bohaterka opowieści, Alicja, przyjeżdża do swojego rodzinnego Wałbrzycha po 15 latach nieobecności w tym mieście. Nie ma tam rodziny, został tylko stary dom po ojcu. I ogromny bagaż smutnych wspomnień. Powodem jej przyjazdu jest chęć napisania reportażu o porwanych w tym mieście w ostatnich kilku miesiącach dzieciach: Angelice, Patryku i Kalince. Powrót, jak można przewidzieć nie ograniczy się tylko do zbierania materiałów do reportażu...

 

Autorce gratuluję, że potrafi się tak po mistrzowsku posługiwać językiem polskim, literackim i potocznym. Majstersztyk. A już opisywane przez nią dyskusje na lokalnym forum internetowym są tak cudowną karykaturą (a może nawet obrazem) tego, co często dzieje się na forach, że nie mogłam się od tego oderwać.

Historia trzyma w napięciu, bo w udany sposób autorka połączyła w książce kryminał i powieść psychologiczną.

Ta książka jest jak jej tytuł, ciemna, mroczna, przerażająca, ale w tym wszystkim jest jakiś płomyczek nadziei. Maciupeńki, ale dzięki temu ja skończyłam tę książkę usatysfakcjonowana. Bardzo mi się podobała i na pewno kiedyś do niej wrócę :)

 

*Joanna Bator "Ciemno, prawie noc"

czwartek, 17 października 2013

 

Wpisem o tej książce inicjuję istnienie nowej kategorii na blogu - książki dla dzieci :) 

 

Magdalena Zarębska stworzyła a Wydawnictwo BIS wypuściło na rynek książkę nietypową. Premier odbyła się we wrześniu na Targach Książki w Katowicach. Książka jest nietypowa, bo napisana w dwóch językach. Po polsku oczywiście i po śląsku. Język śląski, znany w chwili obecnej już chyba tylko nielicznym wraca na kartach tej książki w swoim pięknym brzmieniu. Autorem tłumaczenia jest Bernard Kurzawa.

A o czym to jest? O jednym dniu spędzonym przez tytułowego Maćka z dziadkami, a właściwie z dziadkiem, emerytowanym górnikiem. Maciek z dziadkiem wędrują po Nikiszowcu, jednej z zabytkowych dzielnic Katowic, gdzie spotykają tamtejszych mieszkańców w trakcie ich codziennych zajęć. Jest tu też oczywiście babcia, tradycyjna śląska „oma”, troskliwa i szykująca jedzenie, której dziadek trochę się obawia ;)

 

Samo opowiadanie jest momentami zabawne, momentami pouczające, bo które dziecko teraz wie, jak wygląda praca górnika pod ziemią? Najlepszą rekomendacją tej książki jak dla mnie jest fakt, że moje obie córki z zachwytem słuchały tej opowieści i śmiały się w trakcie czytania. Oczywiście dużo bardziej śmiały się, gdy próbowałam nieudolnie przeczytać tekst śląski sama przy okazji ucząc się wielu słów, o których nie miałam pojęcia, ze tak brzmią po śląsku, choć jestem jakoś tam z tym językiem obyta :) 

Liczę, ze pewnego dnia wyjdzie audiobook, by dzieci które dostana te książkę nie musiały polegać na wymowie i intonacji niedoświadczonych w tej kwestii rodziców ;)

Dodam, ze książka opatrzona jest pięknymi ilustracjami Doroty Rewerendy Młynarczyk, które jak słyszałam były w pierwotnej wersji obrazami namalowanymi specjalnie do tego tekstu. Jedno co im mogę zarzucić, to że jest ich za mało, gdyż większość stron jest pozbawiona obrazków, a z mojego doświadczenia jako rodzica wynika, ze dzieci lubią mieć na stronie czytanej przez rodzica jakiś punkt zaczepienia dla wzroku.

 

Gorąco polecam!

 

*Magdalena Zarębska - "Jak Maciek Szpyrka z dziadkiem po Nikiszowcu wędrowali -Ô tym kiej Maciek Szpyrka cuzamen ze starzikiym wandrowali pŏ Nikiszu"

*zdjęcie okładki ze strony Wydawnictwa BIS

 

poniedziałek, 09 września 2013

Przed urlopem wybrałam się do biblioteki by pożyczyć coś do czytania na leżaku. Koleżanka opowiadała mi, że właśnie czytała książkę Mario Vargasa Llosy, wiec postanowiłam zaryzykować. W odwodzie miałam jeszcze kryminał Zygmunta Miłoszewskiego, wiec gdyby wybór okazał się nieudany nie nudziłabym się :) 

Ale wybór okazał się udany i to jak jeszcze! 

Tytułowa niegrzeczna dziewczynka, to jedna z dziewcząt która pojawia się w grupce znajomych głównego bohatera w dzielnicy Miraflores w Limie. Wszyscy są w wieku kilkunastu lat i zaczynają się fascynować płcią przeciwną. Lily jest inna niż pozostałe dziewczęta z dobrych domów. Jest śmiała, epatuje sex appealem i jest bardzo tajemnicza. Ricardo wielokrotnie prosi ją o chodzenia ale ona go zbywa, choć w oczach pozostałych są parą. Miraflores to dopiero początek przygody, która będzie się rozwijać wraz z kolejnymi etapami życia Ricardo i będzie coraz ciekawiej. Dość powiedzieć, że miejscem  wielu z tych zdarzeń będzie Paryż, Miasto Świateł, w którym główny bohater zawsze chciał mieszkać. 

Gdybym miała opisać tę książkę jednym słowem napisałabym: soczysta. Autor posługuje się bogatym, czasem poetyckim językiem. Czasem jest bardzo realistyczny, szczegółowo kreśli tło wydarzeń, bo to co się dzieje na przestrzeni lat między Ricardo a niegrzeczną dziewczynką nie pozostaje w oderwaniu od wydarzeń na świecie. Mimo szczegółowości opisów książka wciągnęła mnie od pierwszych zdań i utrzymała moje zainteresowanie do samego końca. Po przeczytaniu zaliczy łam porządnego „kaca książkowego”, czyli stan, kiedy jedną książkę się skończyło a drugiej się nie chce zacząć, bo wciąż pozostaje się w świecie tej pierwszej :)

Do książek Llosy na pewno wrócę licząc, ze znów zabierze mnie w cudowna podróż po swoim świecie. A „Szelmostwa…”  gorąco polecam!

 

*Mario Vargas Llosa "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki"

 

 

Tagi: Llosa
12:15, ange761 , Książka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 lipca 2013

Zaczęłam czytać tę książkę wyrwana ze świata „Pieśni lodu i ognia”. Prawdę mówiąc obawiałam się, że mnie będzie nudzić po emocjach związanych ze światem Goeorge R.R. Martina. Wiem, że to może komunały, ale po Harrym Potterze Joan Rowling miała naprawdę trudne zadanie wydając kolejną książkę. Zaryzykowała i .... 

Kto szuka magii i czarodziejstwa w tej książce, to się srodze zawiedzie. Książka jest do bólu realistyczna i pokazuje cały kalejdoskop ludzkich przywar. Tak, ze momentami myślałam, ze to niemożliwe, by w jednym małym mieście było tylu zepsutych ludzi :) 

Co jest podobne do Harrego? Autorka, tak jak w Harrym Potterze stworzyła świat od podstaw. Stworzyła miasteczko Pagford z jego lepszymi i gorszymi dzielnicami oraz z całą galerią postaci. Porusza się po tym świecie ze swobodą, tak jakby w nim żyła. A może żyła pisząc książkę? Kto wie, co się kryje w głowie pisarza podczas tworzenia. 

Książka jest miejscami przygnębiająca i zdarzało się, że czytałam ją na zasadzie "wiem, ze zaraz nastąpi katastrofa, ale chcę to już mieć za sobą". Niemniej, książka pokazuje też kilka aspektów pozytywnych wydarzeń, które się w niej rozegrały i to mnie cieszy z uwagi na to, że jestem urodzoną optymistką i zawsze oczekuję happy endu. 

Skończyłam czytać wczoraj wieczorem i wciąż o tej książce myślę. Została w mojej głowie i myślę, ze zostanie na dłużej. Uważam, ze to bardzo udany ponowny debiut pisarki, już jako autorki książki dla dorosłych i z ciekawością oczekuje jej następnych książek.

 

*Joanne K. Rowling "Trafny wybór"

 

 

Tagi: Rowling
10:20, ange761
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 maja 2013

Zainspirowana wpisem Zakurzonej, postanowiłam wrócić do Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Kiedyś, w latach nastoletnich zaczytywałam się jej wierszami, głównie a sprawa mojej przyjaciółki z liceum, która mnie w poezję wciągała. Niedawno znalazłam tomik wierszy, takie mini wydanie, które moja przyjaciółka A. pięknie obłożyła w liliowy papier i wypisała piórem inicjały poetki :)

Lata temu przeczytałam "Marię i Magdalenę" Magdaleny Samozwaniec i stwierdziłam, ze najwyższa pora przeczytać tez "Zalotnicę..."

Jak na biografię czyta się tę książkę rewelacyjnie, pewnie dlatego, ze siostra poetki tez była mocno utalentowana. Zycie obie córki Wojciecha Kossaka miały niezwykłe, choć nie pozbawione mieszczańskiej troski o to by "złapać męża". Dlatego Lilka wychodzi za maż, gdy tylko trafia się odpowiedni kandydat. Nie kocha go, ale przynajmniej nikt nie nazwie jej stara panną. 

Ale poza tym wiele jest w tej książce poezji, wierszy nie publikowanych i takich, które nie trafiły do żadnego tomiku. Wiersze uzupełniają opis życia poetki, bo przecież jej twórczość nie jest oderwana od jej życia, tak naprawdę wiersze odzwierciedlają wszystko, co się w jej życiu dzieje, aż do tych ostatnich, najsmutniejszych, gdy w czasie wojny już jest schorowana i do tego z dala od kraju i rodziny.

Bo najważniejszym, co dla mnie z tej książki wynika jest to, ze Lilka zawsze szukała miłości mężczyzny, miłości szczęśliwej, ale tak naprawdę nigdy z żadnym rodziny nie założyła. Rodziną dla niej zawsze pozostali Tatko, Mamidło, Madzia i brat Jerzy.

Jedno, co mi się jeszcze rzuciło w tej książce, to jakaś taka duma autorki (M. Samozwaniec), ze ich rodzina nigdy nie była tak zupełnie normalna. Wszyscy, z wyjątkiem może Mamy, byli artystami i raczej w artystycznym środowisku się obracali, dlatego pierwszy mąż Lilki nie znalazł w ich oczach uznania, bo ani artystą nie był, ani nawet do żadnych artystycznych umiejętności nie aspirował. Jak to określiła autorka "on by Lilce nieba przychylił, ale takiego mieszczańskiego nieba".

*Magdalena Samozwaniec "Zalotnica niebieska"

piątek, 15 czerwca 2012

Teściowa podrzuciła mi ksiażkę, która jej sie spodobała. Tylko zakazała mi czytać kosztem mojego snu :) Cóż, czasem jestem niegrzeczna. Mąż wyjechał na delegacje, dzieci odprawilam do łozek i na kilka godzin utonęłam w tej ksiazce, bo jest niesmowicie wciagajaca.

Opowiada o historii rodziny Crawfordów z Wharton Park w Anglii. Częśc historii dzieje się wspólcześnie, część tuz przed i w czasie wojny swiatowej, a takze kilka lat potem. Akcja głownie toczy się w Wharton Park, ale istotny jest tu wątek tajlandzki

Jesli chodzi o samą opiwieśc, to wątek historyczny znacznie bardziej mi sie spodobał. Poprowadzony zostal skladnie i klarownie, natomiast częśc wspólczesna była taka sobie. Za duzo w niej było rodzinnych sekretów i nagłych zwrotow akcji. Poza tym momentami pojawialy się w niej znielubione przez mnie harlequinowskie kwestie typu "dopiero teraz zauwazyła jakie mial piekne oczy/jakie zwinne mial ciało" ;) Niemniej bylo to lepsze niz niektóre powieści obyczajowe, które brzmia jak zadanie domowe na kursie dla początkujacych pisarzy - ale o takiej napisze wkrótce ;)

Generalnie polecam tę książkę, bo jest zgrabnie napisana, autorka prowadzi czytelnika przez meandry ludzkich uczuć i myśli. Przyjemna rozrywka :)

*Lucinda Riley "Dom orchidei"

wtorek, 12 czerwca 2012

Moja prywatna odpwowiedzią na EURO 2012 jest pogrążenie sie w lekturze. Poniewaz wieczorami towarzystwo meża odpada, przynajmniej do czasu aż skończy się to wariactwo, to czytam. W piątek, na dobry początek pożyczyłam sobie kryminał Henninga Mankella. Jest to pierwsza książka tego autora, jaką przeczytałam.

Komisarz Wallander, nieco melancholihjny glina, prowadzi śledztwo w sprawie dwóch ciał, które przydryfowały do Ystad w czerwonym pontonie. Mężczyźni byli martwi, a jak ustalono przed śmiercią byli torturowani. Z czasem ustalono takze, że przypłynęli z jednej z republik nadbałtyckich. Komisarz Wallander wkrótce przekonuje sie, ze slfdztwo dotyczy nie tylko zwłok, ale wydarzeń, które miały miejsce na Łotwie, gdzie wyjeżdża na prośbe łotewskiej policji, by im pomóc.

Ksiązka jest napisana bardzo przystepnie, wciągajaca, ale nie pochłaniajaca bez reszty. Sam Wallander, jako ze miałam z nim stycznosć po raz pierwszy zdobył moja sympatię. Tylko że... Ja sie wychowałam na kryminałach Agathy Christie i Arthura Conan Doyle'a i brakowało mi dedukcji. Wallander na poszczególne tropy wpada w wyniku zwykłej policyjnej roboty. Potem musi sobie radzić bez policyjnych srodków, ale nadal nie ma w nim tej bystrosci, jaka cechowali sie Sherlock Holmes czy Herkules Poirot. Ba, nawet major Kamieńska u Maryniny sprawia wrażenie bystrzejszej niz Wallander. I mysle, ze to jest wyłacznie kwestia mojego gustu i upodobań a nie mankamentów ksiazki, ale jakos nie czuje potrzeby, by zapoznać sie z innymi książkami Mankella. Bo nie rozumiem wspólczesnych kryminałów ;)

 

*Henning Mankell "Psy z Rygi"

wtorek, 13 marca 2012

Jest to pierwsza od lat przeczytana przeze mnie po angielsku książka i do tego przeczytana w całości :)

 

Powieść obyczajowa, której akcja  rozgrywasię przez kilkanaście lat. Bajecznie bogata kulkunastoletnia Rianne, dziedziczka diamentowego imperium, trafia do angielskiej szkoły dla dziewcząt.  Jest to dla niej szok kulturowy, klimatyczny i w ogóle szok. Zostaje przydzielona do pokoju z trzema innymi dziewczętami w jej wieku. Na początku jawnie demonstruje jak bardzo jej sie nie podoba ta zmiana w jej życiu. Współlokatorki nie pozostaja jej dłuzne, gdyż zdążyły się ze soba zaprzyjaźnić a tu nagle trafia im sie taki "rozpuszczony intruz". Stopniowo jednak miedzy dziewczętami nawiązują sie nici porozumienia a potem przyjaźni. I w gruncie rzeczy o tym jest ta ksiażka, o przyjaźni, o dojrzewaniu poszczególnych przyjaciółek.

 

Rianne nie jest główna bohaterka tej powieści, bo są nimi wszystkie cztery przyjaciółki. Postać Rianne do samego końca budzi we mnie mieszane uczucia. Wydaje mi sie, że autorka nie zadała sobie dosć trudu, by przekonac czytelnika, ze jest ona tak wyjatkowa jak próbuje to przedstawić. Pozostałe dziewczęta, to osoby z krwi i kości, zas moja największą sympatie budzą Gabby i Nathalie, z których kazda osiagnie sukces w życiu zawodowym dzięki nie tylko szczególnym zaletom, ale przede wszystkim pracowitości

 

Powieść napisana jest z wielką dbałością o detal. Akcja rozgrywa się w kilku krajach, na kilku kontynentach, w róznych środowiskach i za to nalezy sie autorce uznanie, ze była w stanie to wszystko razem poskładać i sie nie zgubić :) No i przede wszystkim dobrze sie te ksiazkę czyta.

 

* Lesley Lokko "Sundowners" 

 
1 , 2