Blog > Komentarze do wpisu

Dom orchidei

Teściowa podrzuciła mi ksiażkę, która jej sie spodobała. Tylko zakazała mi czytać kosztem mojego snu :) Cóż, czasem jestem niegrzeczna. Mąż wyjechał na delegacje, dzieci odprawilam do łozek i na kilka godzin utonęłam w tej ksiazce, bo jest niesmowicie wciagajaca.

Opowiada o historii rodziny Crawfordów z Wharton Park w Anglii. Częśc historii dzieje się wspólcześnie, część tuz przed i w czasie wojny swiatowej, a takze kilka lat potem. Akcja głownie toczy się w Wharton Park, ale istotny jest tu wątek tajlandzki

Jesli chodzi o samą opiwieśc, to wątek historyczny znacznie bardziej mi sie spodobał. Poprowadzony zostal skladnie i klarownie, natomiast częśc wspólczesna była taka sobie. Za duzo w niej było rodzinnych sekretów i nagłych zwrotow akcji. Poza tym momentami pojawialy się w niej znielubione przez mnie harlequinowskie kwestie typu "dopiero teraz zauwazyła jakie mial piekne oczy/jakie zwinne mial ciało" ;) Niemniej bylo to lepsze niz niektóre powieści obyczajowe, które brzmia jak zadanie domowe na kursie dla początkujacych pisarzy - ale o takiej napisze wkrótce ;)

Generalnie polecam tę książkę, bo jest zgrabnie napisana, autorka prowadzi czytelnika przez meandry ludzkich uczuć i myśli. Przyjemna rozrywka :)

*Lucinda Riley "Dom orchidei"

piątek, 15 czerwca 2012, ange761

Polecane wpisy